sobota, 26 listopada 2016

"Wszystko może się zdarzyć w ciągu zaledwie jednego dnia"- Gayle Forman "Ten jeden dzień"

Witam was wszystkich po długiej nieobecności. Ogarnęłam trochę swoje obowiązki i mam wolną chwilę na napisanie posta.
Tym razem przyjdę do was z recenzją książki....


"Ten jeden dzień" autorstwa Gayle Forman!


Życie Allyson jest poukładane, zaplanowane, uporządkowane. Okazuje się jednak, że wystarczy jeden dzień, a wszystko może się zmienić. Ostatniego dnia swoich europejskich wakacji Allyson poznaje Willema, obiecującego młodego aktora i wolnego ducha. Willem rożni się Allyson pod każdym względem. Kiedy jednak namawia ją, aby zmieniła swoje plany i pojechała z nim do Paryża, Allyson się zgadza... Ta spontaniczna, nietypowa dla niej decyzja rozpocznie dzień pełen ryzyka i romansu, wyzwolenia i intymności. Nadchodzące 24 
godziny mogą zmienić życie Allyson na dobre...


Muszę przyznać, że opis nie jest zbyt zachęcający. Przynajmniej dla mnie. Tę książkę miałam w planach przeczytać już na początku tego roku, jednak złożyło się tak, że tego nie zrobiłam. Oddałam ją koleżance, od której pożyczyłam. Ostatnio przypomniało mi się o niej i pożyczyłam ją znów. Oczarowała mnie.


Poznajemy Allyson i jej przyjaciółkę, Melanie, w momencie, kiedy stoją w kolejce do kupienia biletów na sztukę Szekspira. Ich obóz dobiega końca. Dziewczyny w ciągu ostatnich kilku tygodni zwiedziły prawie całą Europę. Melanie jest wniebowzięta, jednak Ally, jak sama to określiła "nie ma talentu do podróżowania". Wycieczka nie była dla niej niczym szczególnym.
Allyson szczególnie mocno chciała zobaczyć Paryż, jednak w wyniku protestów jej wycieczka została przekierowana do Brukseli... co wcale nie znaczy, że dziewczynie nie jest dane go nie zobaczyć w czasie tych wakacji. Wręcz przeciwnie.

Czy to dziwne, że wsiadła w pociąg z chłopakiem, którego dzień wcześniej widziała w sztuce? Może troszkę. Czy to dziwne, że od razu się w nim zakochuje i staje się zupełnie innym człowiekiem? Dla mnie tak. Ale nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. 
Czy to dziwne, że wszystko trwa jeden dzień, a potem po Willemie znika ślad, a Allyson, wykorzystana, bez pieniędzy i zrozpaczona musi jakoś wrócić do Londynu, gdzie czeka na nią Melanie? Sami oceńcie.

Wydawać by się mogło, że po jednym dniu nic nie może się wydarzyć. Allyson przekonuje się, że jest zupełnie inaczej. Willem wszystko to określa jako "wypadki"".








Rodzimy się w jeden dzień. Umieramy w jeden dzień. W jeden dzień możemy się zmienić. I w jeden dzień możemy się zakochać. Wszystko może się zdarzyć w ciągu zaledwie jednego dnia.
















Czym według Willema jest miłość?- Piętnem.


Pierwsza część książki kończy się, kiedy Allyson, po pełnym przeżyć dniu w Paryżu wraca do domu. Idzie na studia. Robi na studiach kurs przygotowawczy na medycynę. Jej kontakty z Melanie stopniowo się pogarszają. Ale ona nie może zapomnieć o jednym- tym jednym dniu w Paryżu, z tym jednym chłopakiem. O tym jednym piętnie, które zostawił jej w ciągu tej jednej nocy.

"Piętna są najgorsze, kiedy tylko my je umiemy zobaczyć"



W końcu zbacza na inną ścieżkę- zmienia przedmioty na studiach. Na przedmiocie poświęconym sztukom Szekspira poznaje Dee, z którym zaczyna się dogadywać. Pewnego dnia się przed nim otwiera. I opowiada mu o tym jednym chłopaku.

"-No więc był jeden facet...-zaczynam.
Dee kręci głową i cmoka cicho językiem, jak czule karcąca babcia.
-Zawsze jakiś jest"







I postanawia go odszukać.
Zbiera pieniądze.
Wraca do Paryża.







Ale... jakie są szanse na odnalezienie kogoś, kiedy wszystkie informacje, które posiadasz na jego temat zajmują niecałe pół strony w zeszycie w kratkę?
Marne. Co najmniej.
A jednak, Lulu zaryzykowała. Allyson by się na to nie zdobyła. A może obie z nich są tą samą osobą?
I ostatnie pytanie- czy Willem jeszcze na nią czeka?

"Uświadamiam sobie, że nie wystarczy wiedzieć, jak ktoś się nazywa. Trzeba wiedzieć, kim jest."



Do dziś nie wiem, czego tak uparcie naprawdę szukała Allyson. Czy tej siebie, w którą zmieniła się tego jednego dnia w Paryżu? Tej dziewczyny, w którą tak diametralnie się zmieniła? (W końcu to nie była ona, nie Allyson Healey, tylko Lulu). A może naprawdę jej priorytetem było odnalezienie Willema. W każdym razie, jedno z dwóch się znajduje. 


Paryż. Szekspir. Teatr. Piętno.
Czy istnieje bardziej klimatyczna książka?
Nie istnieje. No, przynajmniej według mnie.

"Ten jeden dzień" czyta się bardzo szybko. Zakwalifikowana do "dla młodzieży", jednak przeznaczona również dla starszych czytelników.
Jej minus? Główna bohaterka.
Naprawdę nie wiem dlaczego, ale działała mi na nerwy od pierwszej strony.
Narzekała, na wycieczkę, na rodziców, na strój przyjaciółki. Myślę, że nie da się zliczyć rzeczy, które zdążyła skrytykować przez 375 stron tej ciekawej lektury.
Następnie, infantylna. Nudna. Naiwna.
Umówiła się z chłopakiem na JEDEN DZIEŃ w Paryżu. Podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po kilkudziesięciu stronach odniosłam wrażenie, że najlepszym rozwiązaniem dla niej byłoby to, że Willem obieca jej resztę życia. Do tego nieznajomym chłopakiem. Przepraszam, ale która dziewczyna by się na to zgodziła? Nie zna chłopaka, nie zna Europy, nie zna jego intencji. Od kiedy tylko go zobaczyła, zaczęła zachowywać się jak w amoku. Ale to, co wyprawiała w Paryżu, według mnie, przerastało wszelkie normy dziwnych zachowań. A widziałam ich wiele.
Dawno nie spotkałam się z tak denerwującą bohaterką.
Nawet nie wiem jak ją opisać.

Inni bohaterowie też nie powalili mnie na kolana. Chyba, że pod względem swojej głupoty. Melanie- w ciągu 375 stron książki była dziesięcioma innymi osobami.
Willem, niby nonszalancki i przystojny Holender, jak dla mnie męska prostytutka. Może i go nie rozumiem. Z opisu Allyson tak to wyglądało.
Rodzice Allyson, o zgrozo, nie wiem jak można robić coś takiego własnemu dziecku.

Gdyby nie bohaterowie, moja ocena na pewno byłaby wyższa. Oprócz nich, każdy motyw byl strzałem w dziesiatkę.
Piękny, romantyczny Paryż, fascynujący teatr, dzieła Szekspira, motyw zmiany osobowości i wcielania się w różne role.
Jak dla mnie książka była magiczna. Cytaty w niej zawarte chciałam wytapetować sobie na ścianach w pokoju. Historia, która wydaje się nieprawdopodobna urzekła mnie i wciągnęła tak bardzo, że potrafiłam pochłonąć kilkadziesiąt stron na raz, tak, jakbym w ogóle nie złapała tchu.
Niektóre wątki dały mi do myślenia. Niektóre frazy skłoniły do refleksji. Udowodniły, że chociażby na jeden dzień można stać się kimś innym.
"Ten jeden dzień" sprawiła, że zrozumiałam, "że najważniejsze jest nie to, aby być, ale to, w jaki sposób być.".

Moja ocena? 8/10


Niedługo zabieram się za drugą część. Mam szczerą nadzieję, że się nie rozczaruję. 








To by było na tyle w dzisiejszym poście. Jeśli jeszcze nie czytaliście, polecam. Jeśli ktoś czytał, mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać waszą opinię na jej temat.
Wszystkie komentarze i obserwacje bardzo doceniam i odwdzięczam się, więc zostawiajcie linki do siebie.
do zobaczenia w następnym poście,


A i jeszcze jedno,

C'est courageux d'aller dans l'inconnu.

                                                                               Pozdrawiam, Dominika

14 komentarzy:

  1. Przyznam się, że miałam podobnie, bo nie zaciekawił mnie opis z tyłu książki, więc jej nie wypożyczyłam, ale chyba się teraz przejdę do biblioteki :)
    >>alicce-alice.blogspot.com<<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam! Ten opis rujnuje książkę najbardziej ;/

      Usuń
  2. Właśnie szukam jakiejś książki do przeczytania, a ta mnie zainteresowała, być może nie długo ją przeczytam :)

    Pozdrawiam
    dandiess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwww hot drink and a good book, nothing better :D
    Great blog! I'm following you! Follow back?***
    http://omundodajesse.blogspot.pt

    OdpowiedzUsuń
  4. przeczytałam książkę jakiś czas temu, jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafił tu ktoś, kto ją przeczytał :)

      Usuń
  5. Niestety nie miałam okazji jej przeczytać, a sądząc po tytule faktycznie "nie przyciąga uwagi" :D

    http://stylistfashioon.blogspot.com/2016/11/styl-casual.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj prawda, tytuł też nie przyciąga... mimo tego polecam, piękna treść :D

      Usuń
  6. Rzeczywiście, opis nie zapowiada nic fascynującego. Słyszałam nie tak dawno o książce z motywem pociągu, ale nie o tą chodziło. Tak czy inaczej, ,,Ten jeden dzień" nieszczególnie mnie do siebie przekonuje.
    http://screatlieve.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydawało mi się, że cała książka nic sobą nie zareprezentuje, natomiast myliłam się :) polecam mimo wszystko :D

      Usuń
  7. Tak więc dodaję do listy MUST HAVE do przeczytania,ponieważ bardzo mnie zaciekawiłaś tym opisem,koniecznie chcę przeczytać! :)
    pozdrawiam i zapraszam do siebie,oraz dodaję do obserowowanych!
    http://emigrantkatestuje.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również cię obserwuję :D mam nadzieję, że dasz znać jak wrażenia po przeczytaniu!

      Usuń